Rowerem lub hulajnogą do pracy – na co zwracają uwagę pracownicy cykliści

Wiele osób zamiast zatłoczonej komunikacji miejskiej czy nawet własnego samochodu, wybiera rower lub hulajnogę. Obserwacje i badania wskazują także, że panująca pandemia koronawirusa spowodowała, że wielu z nas przesiadło się na taki właśnie środek transportu. Nierzadko pracownicy dojeżdżają nim także do pracy, co w wielu państwach poza Polską od dawna jest najzupełniej normalne. Czego zatem potrzebuje pracownik-rowerzysta?

Pierwsza rzecz, jaka przychodzi do głowy w odpowiedzi na to pytanie to „bezpiecznych ścieżek rowerowych”, a z tym jak dotąd w polskich miastach bywa bardzo różnie. W tych większych jak Warszawa czy Kraków, od kilku lat sprawa ma się całkiem nieźle i przy okazji każdego remontu coraz lepiej, ale niemało jest też takich, gdzie o rowerzystach niestety nikt nie myśli. Ścieżki rowerowe to rozwiązanie, które zapewnić mogą jedynie włodarze poszczególnych miast, choć developerzy stawiający nowe biurowce i zapewniający przy tym przebudowę infrastruktury drogowej, mają na to niebagatelny wpływ. Planując infrastrukturę miejską warto pomyśleć także o ulokowaniu w pobliżu biurowca systemów wypożyczalni rowerów, a także hulajnóg elektrycznych, które – zaraz po rowerach – są jednym z najpopularniejszych obecnie sposobów przemieszczania się po mieście.

W wielu przypadkach dojazd rowerem gdziekolwiek – nie tylko do pracy – to niebagatelna oszczędność czasu. Podczas gdy samochody i autobusy stoją w (wielogodzinnych czasem) korkach, rowerem – mimo iż teoretycznie rozwija mniejszą prędkość niż samochód – można przemknąć z punktu A do punktu B „raz dwa”, o aspektach zdrowotnych i zbawiennych dla utrzymania wymarzonej sylwetki nie wspominając. Istnieje jednak jeden minus – zwykle jazda na rowerze wiąże się z wysiłkiem fizycznym, a ten – szczególnie w ciepłe dni – z poceniem się organizmu. Nikt nie lubi pracować obok kolegi lub koleżanki o nieświeżym zapachu. Sami rowerzyści także nie czują się dobrze, jeśli nie mają możliwości się odświeżyć. Dlatego dla pracownika dojeżdżającego do pracy na rowerze niezwykle ważne jest czy w biurowcu jest możliwość wzięcia prysznica. Kabina prysznicowa w części sanitarnej nie jest wcale wymysłem nowym ani ekstrawaganckim. Nawet stare biurowce, budowane w latach 70. ubiegłego wieku często wyposażone były w takie udogodnienia. Obecnie z kolei muszą je zapewnić biurowce starające się o otrzymanie certyfikatów LEED lub BREEAM.

Tak jak dla pracownika przyjeżdżającego do pracy samochodem ważne jest, by mógł pod biurem znaleźć wolne miejsce parkingowe, tak dla rowerzysty (oraz użytkownika hulajnogi) ważne jest, by mógł gdzieś w biurowcu lub przed nim na kilka godzin bezpiecznie pozostawić swój rower (lub hulajnogę). Przy czym najważniejszy nacisk kładzie on właśnie na słowo „bezpiecznie”. Mimo iż większość właścicieli rowerów dba o wyposażenie ich w odpowiednie zabezpieczenia, w naszym kraju co roku ginie około 200 tysięcy rowerów. To prawie 23 razy więcej niż z polskich ulic i parkingów znika samochodów! Wymogi certyfikatów LEED lub BREEAM przewidują także zapewnienie specjalnych stref lub garaży dla rowerów (dla co najmniej 0,5 proc. użytkowników biurowca w przypadku LEED, a co najmniej 5 proc. pracowników i 10 proc. gości w przypadku BREEAM). Dla rowerzysty ważne, by były one także monitorowane. Jeśli dodatkowo wyposażone jest w kompresor do opon i zestaw narzędzi na wypadek drobnej awarii, to zyskuje dodatkowe punkty w oczach cyklisty. Najwygodniejszym dla pracownika-rowerzysty rozwiązaniem jest także, jeśli takie miejsca wydzielone są pod zadaszeniem. Nierzadko przecież mimo iż rano świeciło piękne słońce, w czasie godzin pracy pada deszcz. I ile nie ma to znaczenia dla ramy roweru, to mało komfortowo jeździ się na mokrym siodełku lub w kasku, do którego wcześniej nalała się woda.

A skoro o deszczu mowa, dobrze byłoby gdyby biura wyposażone były w szafki dla pracowników, w których mogliby przechowywać np. ubrania na zmianę na wypadek niepogody (przewiduje je także certyfikat BREEAM). Jeśli rowerzystę złapie ulewa w drodze do pracy, perspektywa braku możliwości zmiany okrycia na suche uniemożliwia wręcz wykonanie jakiejkolwiek czynności służbowej. Inna kwestia to dress code obowiązujący w firmie. Garnitur czy garsonka jest strojem absolutnie nienadającym się do jazdy na rowerze, strój rowerowy z kolei – do pracy w biurze, szczególnie takiej, która wymaga kontaktu z klientem. Trudno sobie też wyobrazić rowerzystę wiozącego strój na przebranie wiszący na wieszaku lub garnitur w plecaku. Możliwość pozostawiania go w pracy wydaje się zatem bezdyskusyjna.

Firmy coraz częściej świadome są potrzeb pracowników-cyklistów, a także korzyści płynących z dojazdu do pracy rowerem (lepsze samopoczucie pracowników, mniejsza absencja chorobowa) i starają się zapewnić im odpowiednie udogodnienia w miejscu pracy. Zdarza się także, że jeśli nie mają takiej możliwości ze względów lokalowych, oferują pracownikom dojeżdżającym do pracy inne benefity, np. w postaci voucherów, dodatków do pensji lub darmowy serwis rowerowy.