Społeczny wymiar miejsca pracy

Mijający rok mimowolnie otworzył nas na nowe sposoby zarządzania firmami, pokazał nowe perspektywy najmu biur i organizacji pracy pracowników. W wielu przedsiębiorstwach praca w systemie zdalnym lub hybrydowym przyjęła się na stałe, powalając na optymalizację kosztów. Czy jednak niesie za sobą takie same pozaekonomiczne efekty?

Praca przestrzenią do spotkań towarzyskich

Człowiek jest istotą społeczną. Świadczą o tym liczne badania i opracowania naukowe. I choć potrafi sobie radzić pracując samodzielnie, a pracując w biurze od czasu do czasu odczuwa potrzebę „świętego spokoju” i zamknięcia się z laptopem we własnych czterech ścianach, to potrzeba funkcjonowania w grupie jest zdecydowanie silniejsza. Na przełomie lat 70 i 80. Amerykański psycholog, ekspert z zakresu motywacji, David McClelland wykazał, że pracując realizujemy trzy życiowe potrzeby: afiliacji (przynależności, postrzegania się jako członka grupy), osiągnięć i władzy. Co ciekawe, jego badania udowodniły, że największą motywacją dla aż 80 proc. amerykańskich pracowników nie była ani władza, ani osiągnięcia, ale potrzeba bycia częścią zespołu. Jednym słowem, praca w swoim ekonomicznym wymiarze była dla nich jedynie dodatkiem do życia towarzyskiego.

Efektywność poprzez integrację

Organizowanie imprez integracyjnych, wieczornych wyjść po pracy, filmowych czwartków i tym podobnych wydarzeń w firmie nie jest więc korporacyjnym „wymysłem”. To zabieg, który mniej lub bardziej świadomie prowadzi do budowania więzi między członkami zespołu, a to z kolei przekłada się na efektywną pracę. Nie od dziś wiadomo, że pracownik, który dobrze czuje się w swoim miejscu pracy, a największy wpływ ma na to atmosfera panująca w zespole, pracuje bardziej kreatywnie, efektywniej, a jego praca przynosi firmie same korzyści. Dobre relacje w firmie sprzyjają tworzeniu się tożsamości zawodowej pracowników, poprawiają komunikację w zespole, wpływają na tworzenie kreatywnych pomysłów, które to z kolei najczęściej pojawiają się w czasie nieformalnych rozmów, np. w czasie przerwy na lunch czy kawę. Pracownik, który ma w pracy doskonałą atmosferę towarzyską chętniej budzi się rano z myślą, że idzie do pracy. Bardzo często też to właśnie współpracownicy nieświadomie powstrzymują go od decyzji o jej zmianie – to obawa, że w nowej firmie może nie być tak miło i żal przed rozstaniem z dobrą ekipą. Udowodniono także, że im większe nieformalne wsparcie ze strony kolegów i koleżanek z pracy, tym niższe ryzyko wypalenia zawodowego.

Wdrażanie nowych pracowników

Inny aspekt wpływający na przewagę pracy w biurze nad pracą zdalną to proces wdrażania nowych pracowników. To bardzo trudne przy braku ich osobistej obecności w firmie. Nowozatrudniona osoba na miejscu w rzeczywistym biurze może liczyć na bieżące wsparcie, ma zawsze możliwość zapytać o coś kolegi zza biurka obok lub przełożonego, dużo dłużej trwa korygowanie ewentualnych błędów. W przypadku pracy zdalnej ten proces jest o wiele bardziej skomplikowany. Trudno też ocenić czy pracownik niedostatecznie jeszcze wdrożył się w zakres nowych obowiązków i system pracy, czy po prostu się do pracy nie nadaje. Trudno też poczuć się częścią firmy, z którą kontakt ma się wyłącznie online, co najwyżej od czas

 

u do czasu przez kamerkę w komputerze raportując postępy w wykonywaniu powierzonych zadań. Bez kontaktów osobistych, odbywanych „tête-à-tête” nie ma możliwości nawiązania relacji społecznych i jakichkolwiek więzi emocjonalnych z współpracownikami, a firmą jako organizacją tym bardziej.

 

Psychiatrzy i lekarze już dziś biją na alarm, że miniony okres tzw. „lockdownu” bardzo negatywnie odbił się na całym społeczeństwie. Poza lękiem przed utratą pracy, pracownicy cierpią z powodu dłuższego przebywania bez kolegów z biura. Najwspanialsza nawet rodzina nie wynagrodzi bowiem braku kilkudziesięciu czy choćby kilkunastu godzin w tygodniu spędzonych ze zgranym zespołem w pracy, braku pogaduch przy kawie lub windzie, a nawet braku emocji towarzyszących burzliwej wymianie zdań na temat realizacji projektu.